wtorek, 17 luty 2015 21:13

W Białymstoku nie będzie bezpłatnej komunikacji. Odpowiedź na petycję.

Dostaliśmy odpowiedź z Urzędu Miasta na naszą petycję podpisaną przez kilkuset mieszkańców Białegostoku. Niestety nasz projekt dotyczący udostępnienia mieszkańcom bezpłatnie kilku linii autobusowych spotkał się z odmową. Powodem były „wielomilionowe straty wpływów z biletów”. To akurat nie dziwi, że ludzie zadłużajacy miasto na grube miliony piszą o kosztach transportu publicznego jakby był on przedsięwzięciem komercyjnym tzn. nastawionym na zysk. Przypominamy, że w Białymstoku działają trzy, a właściwie cztery byty zajmujące się właściwie tym samym - Komunalny Zakład Komunikacyjny Sp. z o.o. (KZK), której właścicielem jest Gmina Białystok, z resztą tak samo jak  pozostałych dwóch spółek czyli Komunalnego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej Sp. z o.o. (KPKM), a także Komunalnego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego Sp. z o.o. (KPK). Już na pierwszy rzut oka można by postawić pytanie, dlaczego jeden właściciel (Gmina Białystok) posiada, aż trzy spółki zajmujące się de facto tą samą działalnością? Przecież trzy spółki, to są trzy rady nadzorcze, to jest trzech prezesów i wiceprezesów, minimum trzy sekretarki i etc.

 

Zagadnienie

Wartość w 2013 r.

Wartość za okres 01.01-30.06.2014 r.

miesięczna obsługa kontrolerów (wynagrodzenia)

1 037,6 tys. zł

613,2 tys. zł

koszty zakupu/dzierżawy kasowników i ich obsługi technicznej

41,6 tys. zł

32,2 tys. zł

wydatki na cele komunikacyjne

110 619,7 tys. zł

63 671,4 tys. zł

koszty utrzymana pracowników administracyjnych firm wykonujących zlecenia przewozowe (zarządy, prezesi), z uwzględnieniem ogólnych danych przekazywanych przez spółki obsługujące komunikację

4 422,7 tys. zł

2 226,5 tys. zł

koszty druku biletów

116,0 tys. zł

115,2 tys. zł

koszty miesięcznego utrzymania pracowników miejskich w wydziałach zajmujących się komunikacją

1 760,6 tys. zł

990,4 tys. zł

 

Czy potrzebna jest taka ilość ludzi do obsługi komunikacji miejskiej w Białymstoku? Należy także pamiętać o istnieniu w strukturach Urzędu Miejskiego takiej jednostki jak Zarząd Białostockiej Komunikacji Miejskiej, która ...hm, no właśnie czym się zajmuje? Z punktu widzenia czysto ekonomicznego, utrzymywanie takiej ilości ludzi zajmujących się tą samą dziedziną jest marnotrawieniem środków, które można by przeznaczyć na inne zadania związane z funkcjonowaniem miasta. Chyba , że nie chodzi tu o ekonomię? A, o co? To już pozostawimy Państwu do rozważań. Należy tutaj wspomnieć  także, że w roku 2007, były plany połączenia tych spółek komunikacyjnych w jedną dużą. Miało to przynieść efekt w postaci zmniejszenia kosztów administracji, zwiększenia możliwości spółki, udział w przetargach, nawet w innych miastach itd. Choć na początku wydawało się, że taka fuzja mogłaby dojść do skutku, bo nastawienie magistratu było przychylne tej inicjatywie, to jednak Pan Prezydent skutecznie ją zablokował i stwierdził, że  „byłby to krok wstecz, który skutkowałby likwidacją konkurencji pomiędzy spółkami”. Czyli możemy rozumieć, iż trzy spółki jednego właściciela o identycznym profilu działania, konkurują ze sobą o klientów. Oprócz tego zastanawiające jest to, że po pierwszych przykładach na to ile korzyści miasto będzie miało w przypadku fuzji, nagle  z ust Pana Prezydenta padają cytowane powyżej słowa? Brak połączenia spółek, ale za to damy Wam mieszkańcy iluzoryczne połączenie w postaci jednego szyldu na autobusach czyli BKM, no i oczywiście miejsca pracy w urzędzie. Myślimy, że chyba nadszedł czas aby powrócić do debaty nad połączeniem wszystkich spółek komunalnych zajmujących się komunikacją miejską w jedną dużą spółkę, co w efekcie może wygenerować oszczędności, które można będzie przeznaczyć, na obsługę  kilku bezpłatnych linii w Białymstoku, dla dobra miasta i jego mieszkańców.

Jesteśmy tu